Bitwa o Anglię na złotym suwerenie

W zeszłym roku obchodziliśmy 80. rocznicę bitwy o Anglię. Była to jedna z najważniejszych operacji militarnych II wojny światowej i najpiękniejszych kart w historii polskiego lotnictwa wojskowego. Dla upamiętnienia tego wydarzenia powstał suweren wybity w 22-karatowym złocie i najwyższej jakości menniczej.

Bitwa powietrzna o Anglię położyła kres niemieckim zwycięstwom w Europie i ofensywie hitlerowskich wojsk. Spośród polskich jednostek bombowych i myśliwskich, wchodzących w skład RAF’u (Royal Air Force – Królewskie Siły Powietrzne), Dywizjon 303 należał do najlepszych, a odwaga i umiejętności bojowe jego pilotów przeszły do legendy.

Suweren ku chwale lotników

Awers emisji, wybitej w 22-karatowym złocie, zdobi wizerunek królowej Elżbiety II. Na rewersie znajdują się żołnierze wypatrujący samolotów wroga oraz strumienie światła układające się w kształt litery "V", symbolizującej Victorię (zwycięstwo). Dodatkowe elementy projektu to samoloty Spitfire, będące symbolem bitwy o Anglię, liczba 80 - przypominająca o rocznicy stoczonych walk oraz katedra św. Pawła w Londynie, która cudem przetrwała nalot niemieckich bombowców.

Widoczne na monecie postacie żołnierzy zostały zainspirowane płaskorzeźbą zdobiącą londyński pomnik bitwy o Anglię, autorstwa artysty Paula Day'a (na zdjęciu poniżej). Monument został odsłonięty w 2005 roku przez Karola - księcia Walii i Kamilę - księżną Kornwalii, w 65. rocznicę bitwy. Projekt złotej monety został również przygotowany przez Paula Day'a, a oficjalny patronat nad numizmatem ma Royal Air Force.

Limitacja złotej monety to zaledwie 4999 egzemplarzy na świecie. Do każdej z nich dołączony jest Certyfikat Autentyczności, ilustrowana broszura z informacjami o bitwie oraz pocztówki z bohaterami walk powietrznych. Do bezpiecznego przechowywania jest przeznaczone eleganckie pudełko kolekcjonerskie.

Skarbnica Narodowa jest oficjalnym dystrybutorem tych monet w Polsce.

Link do strony monety: https://www.skarbnicanarodowa.pl/zloto/bitwa-o-anglie-zloty-suweren

Anglia mówi Hitlerowi: „Nie!”

Walki, które toczyły się przez kilka miesięcy nad Wielką Brytanią skutecznie powstrzymały pasmo zwycięstw niemieckich i złamały ideę „wojny błyskawicznej”, która zakładała zdobycie lub podporządkowanie znacznej części kontynentu. W maju i czerwcu 1940 r. Niemcy pokonały wojska francuskie. Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, walczący we Francji i Belgii, został ewakuowany z plaży w Dunkierce. Kontynent opuściło ok. 340 tyś żołnierzy alianckich. Pasmo błyskawicznych sukcesów sprawiło, że A. Hitler skierował swoją uwagę na Anglię. Zakładał, że zmusi ją do zawarcia pokoju i wycofania się z wojny, ale Brytyjczycy powiedzieli „nie”.

Dobitnie podkreślił to Winston Churchill w jednym z przemówień: „Bitwa o Francję jest skończona i przypuszczam, że wkrótce rozpocznie się bitwa o Wielką Brytanię (..) Hitler wie, że albo będzie musiał nas złamać na tej wyspie, albo przegra tę wojnę. (…) Jeśli Wielka Brytania zawiedzie to cały świat (…) ze wszystkim co nam drogie stoczy się w otchłań nowego wieku barbarzyństwa. (…) Trzeba się nam sprężyć do wykonania swego obowiązku i działać tak, że jeśli brytyjskie imperium i brytyjska wspólnota przetrwają tysiąc lat ludzie mówić będą: „To była ich najwspanialsza godzina.”

„Lew morski” i plan sparaliżowania Wielkiej Brytanii

Niemiecki plan ataku na Wielką Brytanię, o kryptonimie „Lew morski” przewidywał kilka faz. Na wstępie do boju ruszyły niemieckie siły powietrzne – Luftwaffe, dowodzone przez Hermanna Göringa. Niemcy planowali całkowite zniszczenie RAF’u, opanowanie przestrzeni powietrznej nad Anglią, sparaliżowanie gospodarki i produkcji wojskowej oraz odcięcie marynarki od portów w kanale La Manche. Walki rozpoczęły się w sierpniu 1940 r. i obejmowały przede wszystkim działania w rejonie kanału. Niemcy dążyli do opanowani przestrzeni nad nim i zamknięcia go dla okrętów. Atakowali konwoje statków i porty. Dowództwo brytyjskie, w tym głównodowodzący Hugh Dowding, świadomie nie kierowało do walki dużych sił. To wprowadziło w błąd Niemców, którzy sądzili, że RAF jest wyjątkowo słaby i dlatego nie podejmuje równej walki.

Polacy, Czesi, Francuzi i Belgowie walczą ramię w ramię z Anglikami

Równolegle Brytyjczycy mobilizowali się do obrony. W domach i ogródkach szykowano schrony, mężczyźni uczestniczyli w akcji obronnej, kobiety pracowały w fabrykach amunicji. RAF dysponował znacznym potencjałem lotniczym, zwiększono produkcję samolotów, ale do obsługi maszyn potrzebni byli wyszkoleni piloci. W szeregach armii, oprócz Anglików znaleźli się m.in.: Polacy, Czesi, Francuzi i Belgowie.

Sukces polskich pilotów walczących w Wielkiej Brytanii opierał się na doskonałym przeszkoleniu i doświadczeniu jakie zdobyli w kraju. Kluczowa była taktyka walki oraz taktyka i technika celowania, które stanowiły mocną stronę Polaków. Po klęsce wrześniowej 1939 r. część polskich pilotów przez Rumunię, Jugosławię i Francję dostała się do Wielkiej Brytanii i tam zasiliła szeregi RAF’u.

Walki powietrzne nad Anglią

Sierpień 1940 r. przyniósł kolejną fazę bitwy o Anglię i zakładał całkowite opanowanie przestrzeni powietrznej nad krajem. Goering uważał, że operacja zajmie kilka dni. Pierwsze ataki miały być wstępem do tzw. „Adlertag” (Dnia Orła), kiedy to miał nastąpić zmasowany nalot na Wielką Brytanię. Zaplanowano go na 13 sierpnia. Walki, które toczyły się przez kilka kolejnych dni uświadomiły Niemcom, że Anglików nie będzie łatwo pokonać a ich piloci zadają lotnictwu niemieckiemu coraz dotkliwsze straty, jak np. 15 sierpnia, gdy zestrzelili ponad 70 niemieckich samolotów.

Bombowce nad Londynem /źródło: Wikipedia/

Trzecia faza bitwy zakładała wywołanie lotnictwa brytyjskiego do walki i zniszczenie go w powietrzu. Intensywne naloty na lotniska w południowej Anglii spowodowały wielkie straty po stronie RAF’u. W tym czasie polskie dywizjony stały się częścią siły uderzeniowej pierwszej linii. Momentem przełomowym była noc 24 sierpnia, gdy niemieckie bomby spadły na Londyn. W odwecie premier Winston Churchill, wraz z angielskim dowództwem zadecydował o przeprowadzeniu nalotu na Berlin. To spowodowało, że Niemcy odpowiedzieli zmasowanym atakiem przede wszystkim na angielską stolicę z pominięciem celów wojskowych.

Rozpoczęła się końcowa faza bitwy, które przechyliła szalę zwycięstwa na stronię brytyjską. Cała akcja III Rzeszy koncentrowała się na Londynie. Bombardowania dotykały głównie ludność cywilną, ale taktyka, którą przyjęli Niemcy oszczędziła i tak już mocno uszkodzone brytyjskie lotniska. Podczas bitwy Anglicy stosowali zasadę, aby nie reagować na niemieckie forpoczty myśliwskie, których zadaniem było wciągnięcie do walk myśliwców i otwarcie drogi dla bombowców. Przyjmuje się, że punktem zwrotnym w bitwie o Anglię był 15 września 1940 r. Tego dnia miał miejsce wielki nalot na Londyn, odpierany przez ponad trzydzieści dywizjonów, w tym dwa polskie: 302 i 303. Zestrzelono wówczas 61 samolotów Luftwaffe. Dowództwo niemieckie zadecydowało o przesunięciu terminu inwazji na Anglię na czas nieokreślony. Sporadyczne ataki trwały jeszcze do końca października 1940 r. Potem uwaga Niemców przeniosła się na wschód w związku z planem „Barbarossa” i atakiem na ZSRR.

Szacuje się, że strona angielska dysponowała ok. 2000 samolotów, a Niemcy posiadali w użyciu o ok. 500 maszyn więcej. Straty brytyjskie oceniane są na ok. 1700 zniszczonych samolotów i ok. 1500 załóg, które poniosły śmierć. Niemcy utracili ok. 2000 maszyn a ok. 2500 pilotów zginęło. Ogromne straty poniosła ludność cywilna. Przyjmuje się, że ponad czternaście tysięcy osób zostało zabitych a ponad dwadzieścia tysięcy odniosło rany.

Asy polskiego lotnictwa

W bitwie o Anglię uczestniczyły cztery polskie dywizjony, dwa bombowe: 300 i 301 oraz dwa myśliwskie: 302 i 303. Walczyło w nich 145 żołnierzy, z których poległo ok. trzydziestu. Dywizjon 303 pozostaje jednym z najlepszych w składzie RAF’u, choć podawana liczba zestrzelonych przez niego niemieckich samolotów – 126 nadal stanowi przedmiot dyskusji. Asem wśród polskich lotników był Stanisław Skalski, któremu zaliczono zestrzelenie blisko dwudziestu samolotów. Warto też wspomnieć o bombardierze z Dywizjonów: 300, 301 i jednocześnie znanym aktorze Mieczysław Pawlikowski, który stworzył niezapomnianą rolę Zagłoby w „Panu Wołodyjowskim” Jerzego Hoffmana z 1968 r.

Wymownym podkreśleniem znaczenia bitwy o Anglię i odwagi walczących w niej pilotów były słowa premiera Winstona Churchilla; „Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym.”

Dywizjon 303, zdjęcie pokolorowane /źródło: Wikipedia/

Komentarze